Wycieczka do Łapanowa jak najbardziej się udała. Było śmiesznie i ... rodzinnie. Śnietnie sie bawiłyśmy grajac w noge (dobrze nam szło) a przy okazji poruszałyśmy tematy naprawdę poważne.
Nasze super zakupy i spacer w samych stanikach zapamiętam na długo :D Mina Krzyśka była bezcenna jak wróciłyśmy z 2 siatami żarcia, kiedy musiałyśmy kupić tylko chleb, ser i szynke.
Ale naleśniki nas się udały. Pyszne były (i kaloryczneeee :O )
Poza tym miałyśmy świetny widok chłopaków gotujących obiad ! Żadko takie coś się zdaża.
Mam nadzieje, że mój chłopak (kiedy wkońcu mnie znajdzie, bo zacnie przed nim się ukrywam) też ugotuje mi obiad, za to w prezencie na śniadanie dostanie dobrą kawe i naleśniki. O tak! Naleśniki to moja słabość. Nie mogę przestać je robić, bo są smaczne i ludzie lubią, ale muszę przestać jeść. Bo są tłuste i słodkie, a ja, mimo iż chcę być słodką nie chcę być tłustą :D










Ależ Ty jesteś śliczna <3
OdpowiedzUsuń